Ola
Kontynuowaliśmy
rozmowę dalej.
P: „Ola,
wiem, że to moja wina, że nawaliłem i że nie będzie łatwo. Chociaż, to ona
zaczęła, ja nawet o tym nie pomyślałem. Za bardzo chyba ufam ludziom i nie
przypuszczałem, że ktoś kiedyś mi bliski wykręci taki numer. A wiesz przecież,
co jest między nami. Nie chcę tego niszczyć i wierzę, że Ty też nie chcesz,
prawda? Czujesz coś do mnie cały czas, prawda?”
O: „Ale...”
P:
„Odpowiedz!” - naprawdę mnie zadziwiał. W jego głosie wyczuwałam stanowczość.
O: „To
akurat jest najmniej ważne.” – powiedziałam cicho.
P: „A
właśnie, że to jest bardzo ważne.” - spojrzał na mnie bardzo przeszywającym
wzrokiem – „Spójrz teraz na mnie i powiedz, że nic do mnie nie czujesz.”
O: „Przecież
wiesz, że czegoś takiego nie powiem.”
P: „No
widzisz. To nie przekreślaj nas, daj szansę, żebyśmy znowu mogli być
szczęśliwi.”
O: „Patrick,
ale jak Ty to sobie wyobrażasz? Nie ufam Ci teraz.”
P: „Wiem,
ale teraz, to już ja muszę pracować nad tym, abyś mi zaufała.”
O: „Znowu?
Mam deja vu.”
P: „Ale
spróbuj. Razem spróbujmy.”
Milczałam
chwilę walcząc ze sobą, bo z jednej strony nie chciałam mu wybaczyć, a z
drugiej tęskniłam jak nie wiem i teraz widząc go i słysząc czułam, że mięknę. W
końcu podniosłam się i powiedziałam, że czas robić śniadanie.
P: „Ale…
wybaczysz mi…? Tzn. spróbujesz chociaż?”
O: „Nie wiem
Patrick, ja naprawdę nic nie wiem.”
Mówiąc to
poszłam do kuchni i tylko pokręciłam głową do Ani i Joe, którzy w między czasie
przygotowali śniadanie.
Ania
Joey podszedł do mnie, bo właśnie coś wyciągał z lodówki przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Dłużna mu nie byłam i tak staliśmy koło stołu i się całowaliśmy, a tu drzwi się otworzyły i weszła Ola, ale raczej szczęśliwej miny nie miała. Powiedziała, że chciała zrobić śniadanie, a tu wszystko gotowe. Musieliśmy coś robić. Siedliśmy we czworo do stołu, ale rozmowa się nie kleiła. Dopiero Joey jak zaczął coś opowiadać i się wygłupiać, to trochę rozładował atmosferę. Opowiedziałam Oli i Paddyemu, że dobrze się złożyło, że jadę do Kolonii, bo właśnie wczoraj dostałam zaproszenie na rozmowy o pracę. Potem opowiadaliśmy im o tym, że szukamy dalej domu i ogólnie o nas, żeby ich rozmową zająć. Widziałam, że nie wszystko jest dobrze, więc jak tylko znalazłam okazję zapytałam Olę, co się stało. Zdenerwowała mnie, bo widziałam, że chce mu dać szansę, ale tego nie robi, więc stanowczo zawołałam Paddyego do kuchni, a sama stamtąd wyszłam. Joey nie wiedział, o co chodzi, więc mu wyjaśniłam.
Joey podszedł do mnie, bo właśnie coś wyciągał z lodówki przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Dłużna mu nie byłam i tak staliśmy koło stołu i się całowaliśmy, a tu drzwi się otworzyły i weszła Ola, ale raczej szczęśliwej miny nie miała. Powiedziała, że chciała zrobić śniadanie, a tu wszystko gotowe. Musieliśmy coś robić. Siedliśmy we czworo do stołu, ale rozmowa się nie kleiła. Dopiero Joey jak zaczął coś opowiadać i się wygłupiać, to trochę rozładował atmosferę. Opowiedziałam Oli i Paddyemu, że dobrze się złożyło, że jadę do Kolonii, bo właśnie wczoraj dostałam zaproszenie na rozmowy o pracę. Potem opowiadaliśmy im o tym, że szukamy dalej domu i ogólnie o nas, żeby ich rozmową zająć. Widziałam, że nie wszystko jest dobrze, więc jak tylko znalazłam okazję zapytałam Olę, co się stało. Zdenerwowała mnie, bo widziałam, że chce mu dać szansę, ale tego nie robi, więc stanowczo zawołałam Paddyego do kuchni, a sama stamtąd wyszłam. Joey nie wiedział, o co chodzi, więc mu wyjaśniłam.
Wracam z Angelo i czytam ... Super, Ale niech da juz mu ta szanse no uparta !!! ciekawe co Ania wymyśli ;)
OdpowiedzUsuńNo zobaczysz, haha! Ktoś w końcu musi kogoś walnąć obuchem w łeb :P
OdpowiedzUsuńczasem trzeba...
Usuń